OPOWIEŚCI PRAWDZIWE, WSPOMNIENIA...., JAK DAWNIEJ BYWAŁO...

Z HUMOREM......INDYWIDUALNA TWÓRCZOŚĆ.....

                                      powrót do strony głównej

      k/Dynowa, powiat rzeszowski, województwo podkarpackie.

 

 

 

Co nieco o zwyczajach bożonarodzeniowych w Łubnie.


           Do dziś w naszej miejscowości kontynuujemy zwyczaje bożonarodzeniowe z czasów naszych dziadków. Z biegiem lat niektóre zaniknęły, niektóre się trochę przekształciły. Niemniej jednak sporo z nich celebrujemy, nie zdając sobie nawet sprawy, że w innych regionach naszego województwa, a już na pewno kraju, trudno je spotkać…

 

Oto kilka z aktualnie zachowywanych w naszej Wsi zwyczajów:

 

Jaka Wigilia taki cały rok….

·       

      W dzień wigilii z samego rana oczekiwane i pożądane jest, aby dom najpierw odwiedził mężczyzna – to ma zapewnić szczęście i dobrobyt odwiedzanego domu, kiedy to kobieta pierwsza przekroczy próg – może to spowodować pecha, brak dobrobytu w przyszłym roku, – dlatego drogie Panie w poranek wigilijny nie zajmujemy się odwiedzinami…

 

         Aby zapobiec nieszczęściu przyniesionemu przez kobiety - w poranne odwiedziny wysyłani są mężczyźni – gospodarze są bardzo zadowoleni z takiej wizyty i spokojni o pomyślność na cały przyszły rok.

 

·          Bardzo niepożądane jest, aby w gospodarstwie pozostawione były na ten dzień jakieś niepozamykane sprawy – każdy stara się, aby oddać, co pożyczone. Należy rozpocząć okres Świąt i Nowy rok z tzw. „czystym kontem”.

 

·         W dniu wigilii obowiązuje post ilościowy i jakościowy – dopiero przed kolacją post ilościowy zostaje zniesiony. W wielu domach nie podaje się dań mięsnych.

 

·         Na stole wigilijnym pojawia się wiele potraw m.in.; barszcz z uszkami, pierogi ruskie i z białej kapusty, gołąbki z ryżu i kaszy oraz z ziemniaków, kompot z suszonych owoców, ryba w różnych postaciach.

 

·         W niektórych domach kontynuuje się jedzenie potraw z „jednej misy” - rozumiane jest to w dwojaki sposób – jedzenie wszystkich potraw nakładając je na ten sam talerz lub jedzenie wspólnie z jednego talerza – np.: jeden talerz barszczu a jedzą 3 osoby..

 

   Na stole wigilijnym oprócz potraw pojawia się oczywiście opłatek i sianko pod obrusem – dla upamiętnienia urodzenia Pana Jezusa na sianku.

 

·         Po kolacji śpiewane są kolędy i oczekuje się na pasterkę. W tym czasie zdarza się, że domostwo odwiedzają kolędnicy z życzeniami i śpiewem.  Kolędnicy odwiedzają domy również w dniu Bożego Narodzenia.

 

·         Po kolacji opłatkiem częstowane są również zwierzęta w gospodarstwie.

 

·         O godzinie 24 w naszym Kościele Parafialnym odbywa się Pasterka. Po pasterce młodsza część mieszkańców zaczyna kolędowanie – odwiedzając rodzinę i przyjaciół ze śpiewem i życzeniami.  Zwyczaj ten ma miejsce również w Nowy Rok.

 

Barbara Sieńko

 

 

 

         

Wspominam tym  razem, z lat dziecięcych i młodzieńczych, czasy KINA OBJAZDOWEGO.

          

            Raz w miesiącu, czasem częściej, przyjeżdżało do wioski KINO OBJAZDOWE tj samochód ciężarowy , którego skrzynia ładunkowa była zabudowana w całości na sprzęt kinowy i miejsce dla operatorów kina z okienkiem kasowym, gdzie odbywała się sprzedaż biletów. Na dachu umieszczone były głośniki, z których nadawana była muzyka , tak aby w sporej części wioski było wiadomo o przyjeździe kina. Wcześnie rozwieszano  także afisze informujące kiedy przyjedzie kino, jaki film będzie wyświetlany, kiedy i o której godzinie, po ile będą bilety oraz od ilu lat jest dozwolone oglądanie filmu. Dosyć surowo były przestrzegane wiekowe ograniczenia dla oglądających bowiem zabronione było, przede wszystkim nieletnim, oglądanie scen miłosnych.

 

Film wyświetlany był w sali Domu Ludowego gdzie na scenie rozwieszony był ekran ( biały materiał w miarę naprężony aby nie zniekształcał obrazu). Na sali znajdowały się ławki do miejsc siedzących a w tylnej części sali ustawiony był aparat projekcyjny. Czasem aparat projekcyjny był  umieszczany  - jeśli warunki na to pozwalały, w pomieszczeniu "bufetu" lub szatni , aby oglądającym, zbytnio nie przeszkadzał hałas jego pracy.

 

Zazwyczaj sala była wypełniona po brzegi, a oprócz miejsc siedzących, spora grupa oglądała film na stojąco. Jeśli film był interesujący i było dużo chętnych to wyświetlany był drugi seans. Film poprzedzało wyświetlanie kroniki filmowej. Nie było reklam , tak jak dzisiaj , a dodatkowymi efektami dźwiękowymi był terkot projektora, skrzypiące ławki czy też głośne komentowanie niektórych scen, przez oglądających. Wiele osób korzystało z tej formy kulturalnej bowiem  oprócz radia tzw. "kołchoźników", nielicznie posiadanych odbiorników lampowych czy też księgozbioru GROMADZKIEJ BIBLIOTEKI,  innej oferty kulturalnej na miejscu nie było.

 

Wyższą formą organizacyjną kina było KINO STAŁE, które najbliżej znajdowało się w Dynowie, w miejscu gdzie obecnie znajduje się Środowiskowy Dom Samopomocy.

STymowicz

 

 

 

  

 

 

ZAPISKI Z PAMIĘTNIKA

 

 

Nie patrz na gwiazdy, one milczą

One o niczym nie wiedzą

Lecz spójrz w oczy kochające

One Ci prawdę powiedzą.

 

 

Miłość jest życiem,

życie jest snem

A jednak wierzysz,

że kocham Cię.

 

 

Pisać dużo by się chciało

Lecz na kartce miejsca mało

Piszę krótko zwięzłowato

Ja Cię kocham; co Ty na to?

 

 

Gdy Ci chłopak rzeknie słówko;

"Kocham Cię"

To ty tylko odchyl główkę i odrzeknij;

"Odwal się"

 

 

Miłość jest piękna gdy żyć się umie

Gdy serce jedno, drugie rozumie.

 

 

Róż jest piękna lecz kole

Koląc zadaje rany

Cierpi ten kto kocha

Lecz nie jest kochany.

 

 

Marmur jest twardy

a jednak się kruszy

Lecz pamiątka o Tobie

zostaje na zawsze w mej duszy

 

 

Nie wszystkie róże kwitnące,

które pąki mają

Nie wszystkie serca się łączą,

które się kochają.

 

 

Miłość jest szczęściem

Wiosna marzeniem

Noc tajemnicą

Pamiętnik wspomnieniem.

 

 

Nie ufaj temu co Ci dłoń ściska

I mówi, że kocha Cię wiernie

Nie wierz miłości, bo miłość jest śliska

przeto prowadzi na ciernie.

 

 

Nie kwiatki lecz owoce

stanowią wartość rośliny.

Chcąc poznać człowieka

patrz na jego czyny.

 

 

Najszlachetniejszy w całym tłumie

Jest ten kto oprócz swoich

cudze łzy rozumie

 

 

Sarnie schwytanej łzy z oczu płyną

Tak bardzo żal jej wolności

A Tobie kiedyś żal będzie

Pięknej swobodnej miłości.

 

 

 

Życie to miecz,

na którym jest napisane:

Kochaj ,Zwyciężaj i Cierp.

 

 

Może kiedyś Cię zapytam

Czy choć trochę kochasz mnie

Wiem, że usta "tak" powiedzą

Ale serce powie "nie".

 

udostępniła HC

 

 

 

 

 

 

TAKIE SOBIE , WIERSZE I RYMOWANKI.

 

 

Jednego późnego wieczoru (chyba 1971 roku)  gdy grupa nas młodzieńców łubieńskich po wyjściu z klubu miała rozchodzić się do domu, na niebie pojawiła się łuna od ognia. W okolicy - w Hłudnie albo w Wesołej wybuchł pożar. Podjęto natychmiast akcję powiadomienia członków Ochotniczej Straży Pożarnej. Po tym wydarzeniu powstał  rymowany wiersz, opisujący  w wesoły sposób całą akcję.

 

Dwudziesta druga już na zegarze,

wychodzą z klubu znani karciarze.

W szumnej dyskusji obok kościoła

na głos "Pan Trawka" do wszystkich woła:

 

Patrzcie koledzy niebo czerwone,

odwróćcie głowę w tę groźną stronę.

"Iwański" na to powiedział słowo:

biegnijmy wszyscy po straż ogniową.

 

Nasz "Prezes" na to ręką po głowie,

wraca do klubu - pożar panowie!

Zaraz się zerwał kolega "Wnuczek",

- niech który śmiga wartko po klucze.

 

Po chwili "Trawka"  w drzwi domu wali,

by do remizy klucze dawali.

A rozespany głos się odzywa:

- u nas już kluczy od dawna nima.

 

Więc dalej biegnie "Michał" a "Trawka":

- goń "Pan Iwański" zaraz po Tadka.

"Michał" zaś stuka w drzwi zasapany,

po chwili pyta pan wszystkim znany.

 

- Kogo tam niesie, co się tam dzieje,

że mi po nocy ktoś postrach sieje?

A na to "Michał" te słowa stęka:

klucz do remizy albo syrenka.

 

- Nie mogę w sprawie nic odpowiedzieć

ale o kluczach sołtys ma wiedzieć.

Więc "Prezes" biegnie już do sołtysa

a sołtys w domu głośno oddycha.

 

Stuka więc "Prezes" i głośno wrzeszczy:

- sołtysie dajcie klucze już wreszcie.

Po chwili w drzwiach się porusza klamka,

ten sam głos mówi; - jedźcie do Franka.

 

Tymczasem wrócił od Tadka Janek,

- ja już tam lecę ale gdzie  Franek?

Więc Janek dusi motor do "dechy",

do Franka wpada: -  wstawaj ,bierz trepy.

 

A przy remizie tłum podniecony

szuka ratunku na wszystkie strony.

Wtem z tłumu zbawczy głos do drzwi leci:

- chłopaki blachą i haczyk leci.

 

Tak też i zrobił jeden z "malarzy",

już otwierają drzwi od garaży.

Syrenę zaraz chwycili w koło

i korbą kręcą wszyscy morowo.

 

Szybko strażacy się pojawili

w samochód wsiedli ,bo zapalili.

Też uzgodnili z dyspozytorem

wyjazd do akcji w stronę Wesołej.

 

 

 

P.S.

Gdy remontowano pomieszczenie, przy Domu Ludowym z przeznaczeniem na klub, członkowie ZMW i niezrzeszeni czynnie brali udział w tych pracach. Ci, którzy malowali ściany zostali nazwani malarzami od nazwisk znanych w okolicy malarzy. Inne określenia są zmyślone lub w niewielkim stopniu nawiązują do osób  pełniących jakieś funkcje lub wykonujący określone zadania.

STymowicz

 

 

 

 

ZABAWA LUDOWA

 

Na ścianach sklepów (nazywanych także spółdzielniami), na określonych we wiosce drzewach i sali Domu Ludowego pojawiał się afisz, pisany na szarym papierze pakowym (pakunkowym) mniej więcej takiej treści:

 

/..."Ochotnicza Straż Pożarna albo Koło Gospodyń Wiejskich w Łubnie a czasem też Komitet Rodzicielski

urządza ZABAWĘ TANECZNĄ  w Domu Ludowym dnia ......

Gra orkiestra doborowa , walczyk czekoladowy lub kotylionowy (na Sylwestra) ,bufet tani i obfity.

Bilety wstępu po .... zł.  .."/

 

Ogłoszenie w zasadzie  niewiele różniące się od dzisiejszych zaproszeń i afiszy dyskotekowych ale mające w sobie wiele sentymentu, treści i tradycji.

Organizatorem takich imprez była w zasadzie organizacja społeczna - Ochotnicza Straż Pożarna, rzadziej Koło Gospodyń Wiejskich czy tez Komitet Rodzicielski Szkoły Podstawowej. Organizatorzy mieli za zadanie uzyskać w Gromadzkiej Radzie Narodowej (dzisiejsza Gmina) pozwolenie na sprzedaż wódki, zamówić orkiestrę, przygotować bilety (bloczki), uporządkować salę - przystroić , pilnować porządku podczas zabawy i później rozliczyć się w organizacji z dochodu.

Jeśli pewne czynności nie stanowią  ciekawostki to niektóre wymagają szerszego opisu z racji właśnie tradycji i obrządku.

 

ORKIESTRA DOBOROWA - to zespół złożony przeważnie z amatorów muzyków ( zwanych muzykantami). Składał się z bębnisty (dzisiejszy perkusista) , skrzypka, akordeonisty i trębacza- saksofonisty, chociaż składy często się zmieniały. Ponieważ muzyków było stosunkowo niewielu to tylko nieliczne zespoły miały stałe składy dlatego na konkretną zabawę główny muzykant (kierownik zespołu) powoływał - dobierał w skład zespołu różnych  instrumentalistów i stąd powstała nazwa ORKIESTRA DOBOROWA. Członkowie orkiestry, na zabawę, najczęściej dochodzili pieszo lub przyjeżdżali  na rowerach, które stały za nimi na scenie aby je mieć "na oku". Na scenie ustawione były zazwyczaj 4 krzesła dla orkiestry, której członkowie przeważnie siedzieli chociaż niekoniecznie było to regułą także i to, że nie wszyscy siedzieli w beretach  z krótką "antenką".

 

WALCZYK CZEKOLADOWY - w trakcie zabawy, około północy jeden z organizatorów zabawy wychodził na scenę i podczas rozpoczętego już tańca albo przed jego rozpoczęciem, ogłaszał, że teraz odbywa się lub odbędzie, walczyk czekoladowy (zależnie od akcentu często było słychać, że jest "łalczyk czekoladołyj"). Po takiej zapowiedzi kiedy na sali (na podłodze) znalazło się wiele tańczących, para organizatorów podchodziła do tańczących i oferowała Pani czekoladę, za która płacił Pan. Uczestnicy zabawy, którzy nie mieli swoich Pań, narzeczonych lub sympatii zachowywali się różnie; kupowali honorowo czekolady niezależnie z kim się tańczyło, odmawiali zakupu lub rezygnowali z takiego tańca. Ten gest miał też swoje znaczenie dla siedzących wokół sali, na ławkach pod ścianami (także przy stołach),  starszych mieszkanek, które miały temat do omówienia, dyskusji czy zwykłego plotkowania. Brak jest natomiast badań i materiałów źródłowych czym i w jaki sposób, obdarowana czekoladą Pani, się odwdzięczała lub miała odwdzięczyć partnerowi ( oprócz podziękowania i ewentualnego poczęstunku).

 

WALCZYK KOTYLIONOWY -  rzecz miała się podobnie jak z "czekoladowym" z tą różnicą, że zapowiadany był ten walczyk podczas zabawy sylwestrowej i tutaj kotyliony były przypinane przez Panią swojemu mężowi, narzeczonemu a rzadziej lub wcale, przypadkowemu partnerowi. Z tymi kotylionami Panowie paradowali już do końca zabawy chyba, że z jakichś powodów kotylion został potargany lub zagubiony.

Kotylion to element dekoracyjny przypinany partnerowi w tańcu do klapy marynarki. Wykonany był z kilku wstążeczek u góry spiętych w kształt kwiatu lub kokardy. Bywały tez kotyliony zrobione ze wstążek papierowych z bibułki gufrowanej (zmiętej) tzw. krepy.

 

BUFET OBFITY - czym bardziej wstecz pamięcią tym bufet skromniejszy bo tylko wódka i skromna zagrycha lub wcale. Stopniowo jednak w jednym z boksów po prawej stronie wejścia do domu ludowego, oprócz piwa, wódki czystej i oranżady pojawiały się do  kanapki, krojona kiełbasa, kiszone ogórki, słodycze  i oczywiście czekolady.

STymowicz

***********************

Kotylion (fr. cotillon) to zbiorowa zabawa salonowa, w czasie której pary tancerzy noszą ozdobne odznaki, przypięte do piersi, też zwane kotylionami. ...
pl.wikipedia.org/wiki/Kotylion - 9k

 

 

powrót do strony głównej

 

 

Żniwa

Żniwa na wsi to okres zbioru plonów , głównie rzepaku i żyta, pszenicy, jęczmienia oraz owsa. W naszym rejonie, odkąd pamiętam (są to lata pięćdziesiąte) obsiewane  były jesienią pola, prawie przez każde gospodarstwo, żytem i pszenicą lub też na wiosnę, pszenicą jarą, owsem i jęczmieniem. Zależnie od rodzaju lata ( gorące, suche, deszczowe, zimne, mokre) zbiory zbóż  czyli żniwa rozpoczynały się w m-cu lipcu, a kończyły na ogół w sierpniu.

W jaki sposób było zbierane zboże?

Odkąd pamiętam ten okres to ścinanie (żęcie) żyta, pszenicy, owsa czy jęczmienia odbywało się przy pomocy sierpa, później kosy, kosiarki konnej i traktorowej, snopowiązałki konnej lub traktorowej czy wreszcie, kombajnu.

Ścinanie zboża za pomocą sierpa odbywało się ten sposób, że "żniwiarze" (głownie kobiety , ale także i mężczyźni) podcinali łodygi zboża, trzymanym w ręce (na ogół w prawej) sierpem, na wysokości kilkunastu centymetrów od ziemi. Trzymane w garści, a podcięte już łodygi z kłosami zboża, kładło się na wcześniej zrobionym powróśle aż powstał snop. Powrósło wykonane było z długich łodyg zboża odpowiednio skręconych ze sobą dając rodzaj powroza, umożliwiającego związanie snopka.

 

Pod koniec dnia, snopki  były odpowiednio składane w półkopki (nazwa pochodzi od ilości snopków, których było 30 głównie żyta, a pszenicy mniej, zależnie jak długie były łodygi pszenicy).

Półkopek zaczynało się składać w ten sposób, że dwa snopki zgięte w pół ułożone były na siebie, a na nie kłosami do środka kładło się wokoło snopki. Przeważnie w 5 kolumnach po 6 lub 5 w rzędzie, do 30  sztuk. Na szczyt takiego półkopka kładziono "czapkę", aby ew. deszcz spływał na zewnątrz i chronił kłosy zboża w środku przed zamoczeniem.

STymowicz

 

 

Dożynki

Teksty dożynkowe prezentowane podczas takiej uroczystości w Łubnie w latach 70-tych.

Korowód dożynkowy niosący wieniec śpiewał :

Czyście nam tu radzi, czyście nam nie radzi

Bo się nas tu wielka gromada* prowadzi

Jeśliście nam radzi otwierajcie wrota

Niesiemy wam wieniec ze szczerego złota.

 

Ze samego złota ze samych korali

Bośmy porobili już wszystko na roli.

Posiekliśmy* żyto kiedy dojrzewało

Zsiekliśmy pszenicę kiej kłósko zbielało.

 

Bo w tej naszej Łubnie po żniwie, po żniwie

Dał Pan Bóg nam zebrać wesoło szczęśliwie

Aby z tego zboża dosyć chleba było

Aby tego chleba dla wszystkich starczyło.

 

Wieniec ten nasz wieniec nie lada nie lada

Bo wiła go młodzież i cała gromada.

Wieńcu nasz wianeczku ty kwiecie różany

Naszymi rękami w radości splatany.

 

W radości splatany przy ładnej piosence

Tobie gospodarzu chcemy oddać w ręce.

Wianeczku wianeczku obróć się dokoła

Niech ci się przypatrzy gromada wesoła.

 

* - gromada - (grupa ludzi - cała wieś), posiekliśmy - (skosiliśmy),

 

Przyniesiony wieniec został wręczony Gospodarzowi dożynek, którym był   przeważnie Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej lub inny przedstawiciel administracji samorządowej. Wręczaniu towarzyszył śpiew.    

 

"Gospodarzu nasz"

Gospodarzu nasz ładne żytko masz

Pracowałeś w pocie czoła od rana aż do wieczora

Gospodarzu nasz.

 

Gospodarzu nasz i pszeniczkę masz

Pszeniczka się urodziła wielką radość ci sprawiła

Gospodarzu nasz.

 

"Z wianeczkiem idziemy" , "Jedziemy jedziemy" , "Chyba by nie było"

 

Z wianeczkiem idziemy w gospodarza dom

W wioneczku związany tegoroczny plon

Z pola jest zebrany naszymi rękami

Skroplony jest potem a czasem i łzami.

Bo my na swym polu grzbiet swój uginali

Ręce aż po łokcie w trudzie urabiali.

Szykuj więc przyjęcie gospodarzu miły

Bo stać tu daremnie nie mamy już siły.

 

/-/

 

Jedziemy, jedziemy otwierajcie wrota

Niesiemy snopeczek ze srebra i złota

Ze srebra i złota, ze samych korali

Już my wam zrobili porządek na roli.

 

/-/

Chyba by nie było na świecie miesiąca*

Gdyby my nie mieli za wieniec tysiąca.

A u gospodarza zielony podworzec*

Jak mu wieniec damy da nam złoty korzec.

Chyba by nie było na niebie gwiazdeczek

Gdybyśmy nie mieli za wieniec stóweczek.

Tobie gospodarzu w ręce oddajemy

Żebyś się dowiedział jak cię szanujemy.

Oj świeci się świeci na kościele gałka

A u gospodarza jest dobra gorzałka.

* miesiąc - (księżyc), podworzec - (podwórko),

STymowicz

cdn.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z Wikipedii

Dożynki, Święto Plonów - etniczne święto Słowian, przypadające na równonoc jesienną (23 września). Święto plonów poświęcone tegorocznym zbiorom zbóż. Dla Rodzimowierców słowiańskich dodatkowo poświęcone bogom Perunowi i Dziażbogowi Swarożycowi.

Zwyczaj ludowy Słowian i plemion bałtyckich, zwany często w różnych stronach Polski wyżynkami, obrzynkami, lub wieńcem. Obrzęd dożynek związany był pierwotnie z kultem roślin i drzew, potem z pierwotnym rolnictwem. Dożynki uroczyście były obchodzine we dworach ziemian i na wsiach.

Tradycyjnie dożynki obchodzone były w pierwszy dzień jesieni. Święto poświęcone było tegorocznym zbiorom zbóż w czasie którego dziękowano bogom za plony i proszono o jeszcze lepsze w przyszłym roku. W czasie dożynek wróżono przyszłość, a po rytualnych obrzędach i modlitwach organizowano rytualne biesiady.

Obecnie uroczystości dożynkowe mają zarówno religijny, w postaci podziękowania bogom za plony, jak i ludowy charakter, powiązany z zabawą z okazji zakończenia zbiorów.

 

Przebieg współczesnych dożynek [edytuj]

Ceremoniom dożynkowym przewodniczą Starosta i Starościna dożynkowi. Najpierw wnoszone są wieńce dożynkowe wykonane z kłosów zbóż, owoców, warzyw, polnych kwiatów. Następnie Starosta i Starościna wręczają bochen chleba upieczonego z mąki pochodzącej z ostatnich zbiorów Gospodarzowi dożynek. Gospodarzem najczęściej jest kapłan, a w przypadku dożynek świeckich przedstawiciel lokalnej administracji państwowej bądź samorządowej. Następnie składane są symboliczne dary z najnowszych plonów, przetwory mięsne, owoce - często stanowią one wystawę osiągnięć lokalnych rolników. W przypadku kiedy uroczystość ma charakter religijny, odprawiana jest obrzęd liturgiczny. Dożynki kończy najczęściej festyn ludowy

 

http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Do%C5%BCynki&action=edit&section=1

powrót do strony głównej